Jeszcze „JESTEM W DRODZE”, ale dobiega ona powoli końca, zaczynam 39 tydzień. To ten moment kiedy bardzo boję się o każdy dzień i ciągle zastanawiam się czy to już, to też moment na podsumowania i podziękowania 🙂

Dziękuję Wam, za to, że mogłam tą drogę pokonać z Wami i dzielić się swoimi spostrzeżeniami, dziękuję za ZNACZEK, z którym pewnie nie łatwo będzie mi się rozstać. Będę o Was opowiadać i miło Was wspominać!

Moje wnioski? Jednak z młodymi ludźmi było łatwiej, wiele razy zostałam zaskoczona bardzo pozytywnie i muszę przyznać, że kobiety wygrywają. Niestety na mężczyznach w zbyt wielu sytuacjach się zawiodłam.

Myślę, że będę dobrze wspominać czas spędzony ze znaczkiem, bo mówił często za mnie i powodował szybką reakcję otoczenia.

Najbardziej przykry moment spotkał mnie tak naprawdę dopiero wczoraj. Jak wiadomo nie wszystkie zakupy można zrobić w internecie, czasem naprawdę trzeba wyjść z domu mimo, że poród już tak blisko, więc póki jeszcze mogę to robię zakupy, odwiedzam pocztę czy aptekę. Sytuacja miała miejsce w jednym ze sklepów spożywczych, standardowy scenariusz, czynne dwie kasy, w każdej kolejka, ja ustawiłam się w tej, w której przeważały osoby młode, bo uznałam, że pójdzie sprawniej, tuż za mną ustawił się dość wiekowy pan do tego raczej nerwowy z pełnym wózkiem zakupów. Podejrzewam, że liczył na to, że ktoś jednak odpuści, przed nim same osoby na tzw. „szybkich zakupach”, do tego środek dnia, wszyscy chcieli „załatwić sprawnie temat”. Pan rozpoczął od awantury i nakazał wszystkim wyłożenie zakupów na taśmę, bo obawiał się, że taśma za moment stanie się pusta a tylko on zostanie z pełnym wózkiem zakupów, generalnie miejsca też było mu mało, ale przy każdej kasie było go tyle samo. Niestety pech chciał, że stanął zaraz za mną i wyładowując swoją frustrację uderzył mnie swoim wózkiem… dla mnie miarka się przebrała, jestem już tak blisko spotkania ze swoim dzieckiem, że obawiam się o każdy swój ruch a tym bardziej o zagrożenia ze strony otoczenia, odepchnęłam panu wózek i zapytałam czy widzi w jakim jestem stanie, ten rozpoczął swój wywód, obrażając mnie. Tu nastąpił moment zwrotny, bo kilka osób stanęło w mojej obronie, że przede wszystkim nie ma prawa się tak zachowywać w stosunku do ciężarnej kobiety ani tym bardziej jej obrażać i rozpychać się w kolejce przy takim ograniczeniu przestrzeni, w efekcie wszyscy, którzy zabrali głos zostali obrażeni czy nazwani prostakami. Roztrzęsiona dotarłam do domu, jeszcze dziś udałam się do lekarza, żeby mieć pewność, że wszystko jest w porządku. Lekarz zalecił magnez i odpoczynek oraz oddelegowanie zadań pozostałym domownikom.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dokonała analizy tej całej sytuacji … Generalnie widząc starsze osoby, często myślę o swoich bliskich. W pierwszej kolejności pomyślałam o swoim Świętej Pamięci Dziadku, ale tylko przez moment, on NIGDY by się tak nie zachował, on wychował mnie dobrze i przekazał mi inne wartości. No bo przecież ten człowiek też może być czyimś dziadkiem lub nawet pradziadkiem. Może nie jest, może jest tak trudnym człowiekiem, że wnuki go nawet nie chcą odwiedzać i stąd brakuje mu po prostu empatii, bo jest samotny i to jego odpowiedź dla otoczenia… Chwilę później stwierdziłam, że te już nie jest czas na usprawiedliwianie tych wszystkich ludzi, którzy sprawiają mi przykrość. Nie znalazłam swojej winy w całym tym zdarzeniu. Nie rozumiem też dlaczego ludzie potrafią się tak zachowywać.

To zadanie dla kolejnych przyszłych mam, ambasadorek i posiadaczek znaczków, trzeba cały czas nieprzerwanie uświadamiać społeczeństwo, docierać do najtrudniejszych grup, najtrudniejszych charakterów i próbować do skutku zmieniać ich postawy… Nic innego nam nie zostało 🙂 Wierzę w Was! Przede wszystkim korzystajcie z Waszych przywilejów, bo ciąża to ostatni moment, potem zostanie Wam tylko miejsce parkingowe dla rodziców z dziećmi i zero wsparcia ze strony otoczenia :/

Autor artykułu

copyright © 2015-2017 jestemwdrodze.pl, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.