Swój znaczek zamówiłam w styczniu – po 12 tygodniu, bo mój brzuszek był bardzo słabo widoczny i postanowiłam sprawdzić jak to jest poczuć troskę ze strony obcych ludzi.

Najpierw były rozczarowania, np. w przychodni wśród młodych mężczyzn kiedy musiałam stoczyć wyścig o miejsce siedzące w poczekalni. Noszę znaczek na pasku torebki, więc po każdym takim wyścigu torebka pojawiała się na moich kolanach, żeby znaczkiem utrzeć nosa takim młodzieńcom, nie zawsze niestety docierało. Póki miałam siłę to walczyłam, ale potem wielkość brzuszka odebrała mi tą zdolność.

Zauważyłam, że mężczyźni nie do końca rozumieją co oznacza znaczek, nawet pytani wprost nie zawsze od razu łapali o co biega, na szczęście kobiety są bardziej domyślne 🙂

Dzięki znaczkowi zostałam przepuszczona przez pewną młodą dziewczynę w kolejce w aptece – oczywiście podziękowałam 🙂

Niesamowicie pozytywnie zaskoczyła mnie reakcja młodego mężczyzny w Urzędzie Skarbowym, który widząc mój już wystający brzuch i znaczek oraz to jak starszy Pan próbował „wykorzystać” mnie do pilnowania jego miejsca w kolejce, bo postanowił na swoją kolejkę poczekać na ławeczce, zaproponował mi miejsce przed sobą.

Generalnie raczej w większości przypadków nie musiałam o wiele prosić, znaczek po prostu działa, ale WARTO prosić i informować o swoim stanie. Zmuszona byłam zrobić to w sytuacji kiedy starsza pani w kolejce do kasy w supermarkecie zachowywała się dość nieostrożnie w stosunku do mnie, bo pewnie wiele szczupłych kobiet ma ten sam problem, że od tyłu nie zawsze da się zauważyć ich ciążę, więc odwróciłam się do Pani i poprosiłam o większą ostrożność, bo jestem w ciąży, choć wydawało mi się, że ta pani robi to celowo, żeby wyeliminować osoby stojące przed nią :/ często poinformowanie kogoś wprost naprawdę działa, w tym przypadku pani od razu zmieniła swój sposób zachowania.

Teraz jestem w 26 tygodniu, nadal nie rozstaję się ze znaczkiem, po porodzie oddam go koleżance, która wychodzi za mąż 2 miesiące po moim terminie, tak na zachętę, ale też opowiem jej o idei fundacji.

Widząc ile dla mnie już zrobił ten znaczek, najchętniej okleiłabym swój samochód takimi, bo kultura na drogach i parkingach pozostawia wiele do życzenia. Najtrudniej jest jak po zaparkowaniu samochodu gdzieś na końcu parkingu muszę się gimnastykować, żeby się do niego dostać, bo nikt nie pomyślał dlaczego zaparkowałam z dala od innych samochodów 🙂

Kochana FUNDACJO! Dziękuję WAM za mój znaczek, wiele razem przeszliśmy i trafi w kolejne ręce, żeby zrobić jeszcze więcej. Ten znaczek to bardzo dobry pomysł!

Autor artykułu

copyright © 2015-2017 jestemwdrodze.pl, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.