Wraz ze zwiększającym się brzuchem, moje podróże komunikacją miejską ograniczają się do mininum. Czy słusznie? I tak i nie. Szczerze mówiąc nie zawsze mam siły, czuję się „wielorybowato”, a ruszenie w podróż komunikacją to dla mnie wielka wyprawa. Niemniej jednak w przeciągu ostatniego tygodnia zdarzyły mi się dwie „wycieczki” warszawską żółto-czerwoną limuzyną 😀 jak wygąda podsumowanie tych dwóch podróży? Jestem bardzo zadowolona, te dni uświadomiły mi, że polskie społeczeństwo nie jest takie złe, jak to wszyscy mówią i zawsze znajdzie się człowiek o wielkim sercu pierwszego dnia poruszył mnie młody mężczyna około 30tki, który w zatłoczonym tramwaju gdy tylko mnie zobaczył, najpierw uśmiechnął się serdecznie, a potem ustąpił mi miejsca. Poczułam się wyjątkowa, doceniona i szczęśliwa, że będę mamą. Odpowiedziałam szerokim uśmiechem i głośnym dziękuję. Pan stał jeszcze ok 30 minut zanim wyszedł, a ja jestem mu serdecznie wdzięczna za ten prosty, zwykły gest. Druga sytuacja miała miejsce dzisiaj. Wchodząc do autobusu rozejrzałam się wkoło czy znajdę wolne miejsce. Niestety i ten raz wydawało się, że będę stać, patrzyłam nawet głęboko w oczy młodym chłopakom, niestety na nic były te moje prowokacje 😉 po chwili ustąpiła mi miejsca młoda dziewczyna. Chętnie skorzystałam z przywileju i podziękowałam. Stojąca nieopodal Pani w wieku ok 50/60 lat była oburzona, krzyknęła nawet „Kobiety w ciąży ważniejsze?!”, po czym poszła obrażona na drugi koniec autobusu. Kiedyś może bym się przejęła. Dzisiaj uśmiechnęłam się szeroko i pogładziłam po brzuchu już kilogramowego Jeremiego… 😉

Autor artykułu

copyright © 2015-2017 jestemwdrodze.pl, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.