Aktualności

A - Z | Od najnowszych | Od najstarszych

Hej, witam wszystkie oczekujące mamy. Mam na imię Ada i sama spodziewam się mojego pierwszego maluszka. Ciąża to czas wielkich przemian i niestety często złego samopoczucia. Gdy usłyszałam o akcji „Jestem w drodze” poczułam się szczęśliwa, że jak widać nie tylko ja widziałam dotychczas problem traktowania z szacunkiem kobiet w ciąży. Za mną już moja pierwsza podróż ze znaczkiem. Wzbudziła ona w mojej głowie wiele obaw i nadziei. Jadąc autobusem dumnie eksponowałam znaczek, był tłok. Kilka osób zerkało na moją torebkę (do której był przyczepiony), lecz żadna nie zareagowała. Pomyślałam „przecież w sumie nie czuję się źle, mogę postać”. Po 20 minutach myślałam już inaczej, lecz nie miałam odwagi poprosić o ustąpienie. Wy też tak macie prawda?

Całe szczęście po chwili udało mi się znaleźć miejsce. I tu wydaje mi się, że nastąpiła mała zmiana. Gdy dotychczas zajmowałam miejsce nie mając znaczka ludzie niejednokrotnie patrzyli na mnie z pogardą, być może uważali mnie za osobę zbyt młodą, lub nawet źle wychowaną. Niestety kobiety we wczesnej ciąży nie mają jak pokazać światu, że w tej ciąży są i czasami potrzebują pomocy. Podczas mojej pierwszej podróży ze znaczkiem zmieniły się reakcje ludzi podczas mojego siadania. Zaobserwowałam jedną panią, która zmierzyła mnie surowym wzrokiem. Gdy jednak jej wzrok powędrował na znaczek – złagodniała, a w moim kierunku posłała delikatny uśmiech. Poczułam akceptację. Już wtedy wiedziałam, że znaczek pomoże mi i tysiącom innych kobiet. Obawę wzbudzało jednak to, ilu ludzi będzie obojętnych…

Proszenie o pomoc jest rzeczą trudną i sama podczas tej akcji pragnę się tego nauczyć, przełamać swoje bariery i zachęcić również Was do przekraczania własnych granic 🙂 Damy radę?

A Wy co sądzicie o naszej akcji – wykopiecie, czy zakopiecie? 🙂

Zapraszamy do głosowania i komentowania: http://www.wykop.pl/link/2811927/fundacja-jestem-w-drodze/

Jest nam niezmiernie miło poinformować, że Adrianna przyjęła nasze zaproszenie i zgodziła się zostać pierwszą ambasadorką akcji JESTEM W DRODZE. Zobaczcie co powiedziała o naszej akcji: „Akcja stała się moim sprzymierzeńcem w codziennej walce o życzliwość w stosunku do kobiet w ciąży. Sama spodziewam się dziecka i liczę na to, że znaczek ułatwi mi proszenie o pomoc w trudnych sytuacjach. Wspieram gorąco inicjatywę i zobowiązuję się jako ambasadorka do relacjonowania doświadczeń związanych z ciążą i bezinteresowną pomocą zupełnie obcych ludzi.”
Serdecznie gratulujemy ciąży i dziękujemy za podjęcie współpracy z fundacją.

Czas oczekiwania na potomstwo to jeden z najpiękniejszych okresów w życiu każdej kobiety. Zdajemy sobie jednak sprawę, że może być to również czas zmącony obawami związanymi z pracą zawodową:

– „Ile czasu będąc w ciąży mogę pracować przy komputerze?”,

– „Czy mam obowiązek pracować zmianowo?”,

– „Co będzie z moim stanowiskiem w czasie urlopu macierzyńskiego?”,

– „Jak długo mogę być na urlopie wychowawczym?”,

– „Czy pracodawca może obniżyć mi pensję po powrocie do pracy?”.

Na te i inne pytania odpowie Adam Krzyżanowski, radca prawny Fundacji JESTEM W DRODZE.

Drogie Mamy, mając na względzie bezpieczeństwo Waszych brzuszków, zachęcamy „interesantów do zasięgania informacji prawnych” ale prosimy o pozostanie w wygodnych fotelach i napisanie do nas o swoich obawach: fundacja@jestemwdrodze.pl.

Dziękujemy Adamowi i jego kancelarii:

Kancelaria Radcy Prawnego Adam Krzyżanowski
ul. Kołobrzeska 56b/32
80-394 Gdańsk

Filia:
ul. Jana III Sobieskiego 221 lok. 1A
84-200 Wejherowo

za bezinteresowną pomoc i wsparcie.

Źródło fotografii: http://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-8/obsluga-interesanta-8/pomoc-obywatelowi-czy-porada-prawna-analiza-obowiazujacych-przepisow.html

Inspiracją dla naszej akcji były londyńskie broszki BABY ON BOARD. O tym jak „to działa” w Londynie rozmawiają (w samym Londynie :)) Magdalena Pieczykolan, która mieszka tam już 13 lat oraz Natalia Michałek, pomysłodawczyni i założycielka Fundacji JESTEM W DRODZE.

Natalia Michałek: Jak udało Ci się pozyskać znaczek BABY ON BOARD? Czy było to trudne? Czy były potrzebne lekarskie zaświadczenia?

Magdalena Pieczykolan: Londyński zakład komunikacji miejskiej (TFL) ma specjalny adres mailowy, dedykowany wyłącznie dla akcji BABY ON BOARD. Wystarczy podać swoje dane adresowe i wkrótce znaczek przychodzi pocztą. 

NM: Czy znaczek daje jakieś korzyści i przywileje?

MP: Nie. Ma jedynie pomóc rozwiać wątpliwości czy dana współpasażerka spodziewa się dziecka. Brzmi to może zabawnie, ale znam wiele osób, zwłaszcza mężczyzn, którzy obawiają się ustąpić miejsca kobiecie, bo zastanawiają się czy brzuch nie jest przypadkiem większy z innych powodów. Jeśli ustąpią miejsca kobiecie z dodatkowymi kilogramami, obu stronom może być trochę niezręcznie. Znaczek pomaga zapobiegać takim sytuacjom.

NM: W którym momencie (tygodniu ciąży) założyłaś znaczek?

MP: Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że po ok 12-13 tygodniach. Pamiętam, że pierwsze USG miałam w 13. tygodniu i to był piątek, więc pewnie w poniedziałek. Dopóki nie ogłosiłam ciąży w pracy, zdejmowałam znaczek przed i po podróży pociągiem.

NM: Jak czułaś się, nosząc znaczek BABY ON BOARD?

MP: Byłam dumna. Wiele kobiet, zwłaszcza podczas pierwszej ciąży, nie może się doczekać, by założyć znaczek. Jedna z moich koleżanek, która do pracy chodzi na piechotę, również go nosi, bo jest w tym coś fajnego. Masz dziecko na pokładzie, ahoj! (śmiech)

NM: Jaka była reakcja ludzi?

MP: W UK, a przynajmniej w Londynie, niewiele osób zwraca uwagę na te znaczki. Wydaje mi się, ze wynika to z ogólnego stosunku tutejszego społeczeństwa do posiadania dzieci – chcesz powiększyć rodzinę, musisz się liczyć z konsekwencjami. Jakiś czas temu w codziennej gazecie Metro pojawiły się dyskusje na temat ustępowania miejsc kobietom w ciąży. Ktoś napisał, że osobie na kacu też należy się miejsce, bo przecież stanie z bólem głowy jest tak samo niekomfortowe, jak w przypadku ciąży. To chyba wiele mówi o podejściu Brytyjczyków do kobiet spodziewających się dziecka…

NM: Co się działo, jak ktoś nie zauważył, bądź nie reagował na znaczek?

MP: Choć często ustępowano mi miejsca w pociągu, wiele razy zdarzyło mi się stać, nawet w zaawansowanej ciąży. Jedną z podróży szczególnie zapamiętałam. Byłam w 35. tygodniu ciąży, wracałam z pracy do domu. W pociągu tłok, a na dworze upał. To był akurat mój gorszy dzień. Stałam obok księdza, który doskonale mnie widział, ale miejsca nie ustąpił. Na szczęście zrobił to ktoś inny. Tego konkretnego dnia byłam za to bardzo wdzięczna. Bardziej niż kiedykolwiek.

NM: Czy sama byłaś w sytuacji, w której musiałaś prosić o miejsce dla siebie?

MP: Nie. Na szczęście dobrze znosiłam ciążę, więc rzadko kiedy miejsce siedzące było mi potrzebne. W pierwszym trymestrze jeździłam do pracy wcześniejszym pociągiem, aby zawsze mieć miejsce, a najlepiej niedaleko toalety…

NM: Co zrobiłaś ze znaczkiem po porodzie?

MP: Wisi na lodowce w kuchni. Przyda się jeszcze kiedyś 🙂

NM: Co sądzisz o akcji JESTEM W DRODZE na bazie doświadczenia zdobytego jako mama w UK?

MP: Wydaje mi się, ze to dobry pomysł i mam nadzieje, że obudzi u innych poczucie empatii. Jestem zdania, że ciąża nie jest chorobą i choć ma wpływ na nasz tryb życia, nie powinna nas ograniczać. Są jednak sytuacje, kiedy nie chodzi tylko o komfort kobiety, lecz także o bezpieczeństwo płodu i jej własne. Ustępując kobiecie w ciąży miejsca w transporcie publicznym, zmniejszamy ryzyko jej upadku podczas niespodziewanego hamowania czy narażenia na ścisk w tłoku.

NM: Czy Twoim zdaniem Polska jest gotowa na tego typu akcję?

MP: Przypuszczam, że w Polsce znaczki sprawdzą się lepiej niż w UK a przynajmniej w Londynie. Polskie społeczeństwo, mimo że idzie w tym kierunku, nie cierpi jeszcze na epidemię znieczulicy. Wydaje mi się, że akcja w Polsce będzie sukcesem!

NM: Ja również 🙂 Dziękuję Magdaleno za rozmowę!

Bardzo się cieszymy na pierwsze zamówienia – zostały wysłane przez małe rączki naszej wolontariuszki! Z niecierpliwością czekamy na Wasze opinie i zdjęcia ze znaczkiem JESTEM W DRODZE.
Przy okazji pragniemy poinformować, że niestety wiele zamówień nie jest przez Was Drogie Mamy potwierdzana. Pamiętajcie, że aby otrzymać znaczek należy potwierdzić zamówienie. W razie problemów – piszcie 🙂

W paryskim metrze z miejsc siedzących w pierwszej w kolejności mogą korzystać weterani. W drugiej niewidomi, kobiety w ciąży i osoby z małymi dziećmi. Oczywiście można dyskutować na temat zasadności tej hierarchii. Nas jednak zastanawia, w jaki sposób można rozpoznać kombatanta, który na co dzień nie chodzi przecież w mundurze z medalami? Być może pomocny byłby znaczek? W ten sposób kobiety w ciąży coraz częściej komunikują swój stan. Elegancko i dyskretnie.  

Uwaga Francuzi! Warto spróbować tej metody 🙂

Źródło:

https://commuteabull.wordpress.com/tag/paris-metroJuly 15, 2010

http://dalje.com/en/foto.php?id=19&rbr=21821&idrf=886107

Natalia Olszewska z Fundacji „Jestem w drodze” rozmawia z dr Dariuszem Wasilewskim, dyrektorem medycznym Centrum Psychoprofilaktyki i Terapii, inicjatorem akcji społecznej „Przeciw depresji”, zdeklarowanym feministą.

Natalia Olszewska: Kobieta w ciąży wchodzi do zatłoczonego tramwaju. Chętnie by usiadła, jednak wstydzi się o to poprosić. Obawia się reakcji ludzi, ponieważ wie, że jej brzuszek nie rzuca się jeszcze w oczy. Jak można poradzić sobie w takiej sytuacji?

Dr Dariusz Wasilewski: Może to wynikać przede wszystkim z nieśmiałości, czy to zwyczajnej czy nieco chorobliwej. Myślenia, że w końcu ciąża to nie choroba, więc może tej kobiecie się nie należy. Większość ludzkości ma problemy z asertywnością i samooceną. Tego w szkole nie uczą. A warto to umieć. Można sobie pomóc, choćby poprzez uczestnictwo w specjalistycznych treningach. Trzeba też pamiętać, że kobiety mogą bać się konfrontacji i chamstwa. Tego, że gdy poproszą o pomoc, ktoś odburknie im jakąś ostrą ripostę. I nie będą widziały jak wówczas się zachować. Sądzę, że w ogóle bardziej jest to problem braku kultury społecznej. Dlatego tak ważna jest edukacja.

NO: Co zatem może zrobić ciężarna, aby uniknąć tego typu sytuacji? Czy swoim zachowaniem może zainicjować pozytywne zachowania współpasażerów? W jaki sposób może komunikować otoczeniu swoje potrzeby?

DW: W takich sytuacjach warto pamiętać, że najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze. Często wystarczą dobre maniery. Jeżeli my będziemy życzliwi i uśmiechnięci, to najprawdopodobniej drugi człowiek to odwzajemni. Delikatna prośba poparta uśmiechem – nie żądanie – potrafi zdziałać znacznie więcej. Zbyt agresywnym egzekwowaniem swoich przywilejów, zwłaszcza w społeczeństwie polskim, narażamy się na atak. Ważne też, kogo prosimy. Być może ciężarnej łatwiej będzie poprosić o pomoc kobietę.

NO: Czy przypięcie znaczka „Jestem w drodze” to dobry pomysł na promowanie życzliwości względem ciężarnych?

DW: Tak, o ile jest to efekt akcji społecznej. Samo przypięcie symbolu nie będzie zbyt wiele znaczyło bez aktywnej działalności, promującej cele społeczne akcji. Musi być konkretnie wiadomo, czemu ona służy. Osobiście nie jestem zwolennikiem noszenia symboli, chyba że wynika to z akcji edukacyjnej, jako wyraz poparcia dla celów danego przedsięwzięcia.

NO: A z czego wynika nieskuteczność akcji społecznych?

DW: To bardzo złożone. Brak zaangażowania wynika z tego, że generalnie wygodniej jest pozostać obojętnym, zapomnieć o problemie.

NO: Od piętnastu lat, wspólnie ze Stowarzyszeniem Aktywnie Przeciwko Depresji, prowadzi Pan akcję społeczną „Dzień Walki z Depresją”. Czy tego typu kampanie zmieniają coś w społeczeństwie?

DW: Tak, o ile są prowadzone systematycznie. Jednorazowe wydarzenie, choćby największe, będzie zaraz zapomniane. Dlatego potrzebna jest konsekwencja w działaniach. Nasze doświadczenia pokazują, że zmiany są. Powolne, ale są. Społeczeństwo coraz więcej wie na temat depresji, ale to wynik lat pracy. Przepisem na faktyczną zmianę jest konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja.

NO: Dziękuję za rozmowę.

Page 22 of 23 1 20 21 22 23

Nasi partnerzy

logo_fioml

logo_familie

Biale_logo_rodzinnej

STIM

ZTM

SUPERMAMA_logo_medium250

Świadoma Mama - logo100

baby-shower

IK

Twoj Junior 230

zawodmama

Nasi sponsorzy