Aktualności

A - Z | Od najnowszych | Od najstarszych

Dziś krótki ale pozytywny wpisik 🙂
Przed wyprawą do Londynu postanowiłam wyrobić dla siebie i rodziny kartę EKUZ (polecam!). Złożyłam wniosek drogą elektroniczną i za kilka dni przyszło powiadomienie, że karty są do odbioru. Niestety trzeba było się wybrać po nie osobiście do samego centrum stolicy. W oddziale NFZ na Chałubińskiego 8 nasze karty czekały na mój odbiór. W oddziale system numerkowy, numerków uprzywilejowanych nie widzę, więc biorę zwykły numerek – ponad 20 osób przede mną! Oczywiście słabo mi na samą myśl, to pierwszy trymestr więc miotają mną nudności, więc z każdą sekundą czuję się coraz gorzej. Wypatrzyłam wolne okienko i podchodzę (szybkim tempem), równolegle rusza ze mną pewnien Pan, więc grzecznie pytam, czy tylko mogę o coś spytać Panią. Pan się zgadza – uf.
– Czy kobiety ciężarne są obsługiwane poza kolejnością? – pytam, a Pani się uśmiecha ale nie widzę w jej oczach zrozumienia.
– A ma Pani zaświadczenie od lekarza? – Pani pyta.
– Nie mam, ale mogę w komórce pokazać wyniki hCG – tylko to przychodzi mi do głowy.
No i potoczyła się dalej dyskusja kiedy to badanie jest wiarygodne (jaki poziom hCG), a kiedy nie… akademicka dyskusja. Finalnie Pani zgodziła się obsłużyć mnie poza kolejnością (a było to tylko wydanie karty, a nie złożenie wniosku, co zajęło jakieś 4 minuty), do Pana się odwróciłam i krótko powiedziałam: „Jestem w ciąży i korzystam z przywileju pierwszeństwa”. Pan się uśmiechnął, czy miał w oczach zrozumienie? Nie wiem!
Tradycyjnie zaglądam do regulaminu obsługi klientów NFZ – nic nie znajduje, ale za to zapraszam Was do ciekawej lektury „Prawa kobiet w ciąży”: http://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/prawa-kobiet-w-ciazy,7088.html oraz http://www.nfz.gov.pl/dla-pacjenta/prawa-pacjenta/uprawnienia-szczegolne/

Kobiety w ciąży mają prawo do świadczeń opieki zdrowotnej i usług farmaceutycznych udzielanych w aptekach poza kolejnością.

Co oznacza „poza kolejnością”?

  • świadczenia w poradniach specjalistycznych i szpitalach udzielane są w dniu zgłoszenia,

  • jeżeli świadczenie w dniu zgłoszenia nie będzie możliwe, powinno być zrealizowane w innym terminie, poza kolejnością wynikającą z prowadzonej listy oczekujących,

  • w przypadku świadczeń w poradniach specjalistycznych (AOS) świadczenie powinno zostać udzielone nie później niż w ciągu 7 dni roboczych od dnia zgłoszenia.

Potrzebne dokumenty:

zaświadczenie od lekarza potwierdzające ciążę i dokument tożsamości.

Podstawa prawna:

art. 47c  ust. 1 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2017 r. poz. 1938 z późn. zm.).

Super, tylko która z Was nosi „zaświadczenie od lekarza potwierdzające ciążę i dokument tożsamości”…?

W początkowej fazie ciąży miałam okazję i przyjemność polecieć do Londynu z moimi starszymi córkami. W tym poście poświęcę kilka słów obsłudze ciężarnych na lotnisku.
Nie gardzę tanimi liniami, a w zasadzie chętnie z ich korzystam 🙂 Nawet opanowałam do perfekcji pakowanie się w bagaż podręczny i tak się udało, i tym razem – 3 kobiety spakowały się w małą walizkę podróżną i jedną torbę podręczną TADAM!!! 🙂 W każdym razie nie miałam wykupionego tzw. wejścia pierwszeństwa na pokład – osoby, które zakupiły taką opcję mogły pierwsze wejść do samolotu i wziąć walizki na pokład, a nie je oddawać do luku bagażowego (ciągle mam na myśli bagaż podręczny). Na jednej z kontroli (dokładnie przed przekroczenie strefy schengen) zapytałam jakie przywileje mają ciężarne i to pytanie wprawiło w osłupienie i Panie (z Modlina), i mnie, że nic na ten temat nie wiedziały. Ale w końcu usłyszałam, aby stanąć do kolejki uprzywilejowanej – ucieszyłam się 🙂 No więc pokornie stanęłam w tej kolejne, ludzi było sporo, więc faktycznie czułam, że jest to przywilej! Samolot miał opóźnienie, było bardzo gorąco, atmosfera nerwowa, ja w pierwszym trymestrze ciąży, więc i spać się chce, i pić się chce, i mdli do tego. W końcu „airbus” przyleciał i kolejka ruszyła. Tradycyjnie przed wejściem na płytę lotniska jest ostatnia odprawa, gdzie 3 (4?) raz jest sprawdzany bilet i paszport. No i zaczęło się… nie mam wykupionej opcji uprzywilejowanej i Pani od razu zmarszczyło się czoło, więc spokojnie tłumaczę, że taką informację uzyskałam na odprawie numer 2(?) i nawet palcem wskazałam Panią, która taką informację mi udzieliła. Oczywiście mój brzuch został poddany surowej ocenie, jakby Pani miała USG w oczach 😉 Całość skwitowała, że powinna kazać mi się cofnąć, ale, że jest dużo ludzi to „mogę iść ale muszę oddać walizkę do luku” – no to dostąpiłam łaski i poleciałam!
Btw. – w regulaminie lotniska w Modlinie jest specjalny zapis o obsłudze niepełnosprawnych: https://www.modlinairport.pl/strona/pasazerowie-z-niepelnosprawnoscia ale o ciężarnych nic nie znalazłam 🙁 Natomiast na stronie przewoźnika, tylko kilka słów o tym kiedy ciężarna zostanie wpuszczona do samolotu, a kiedy nie, nic o obsłudze: https://www.ryanair.com/pl/pl/Przydatne-informacje/centrum-pomocy/Czesto-zadawane-pytania/ciaza/na-jakich-zasadach-moga-podrozowac-liniami-ryanair-kobiety-w-ciazy 🙁
Niestety przykry incydent spotkał mnie jeszcze po wylądowaniu, gdyż podczas odprawy, po 45-minutowym oczekiwaniu i staniu w kolejce, między 1, a 2 w nocy, tuż przed nosem Pan Anglik zakończył zmianę. I na nic się zdał fakt, że jestem sama z 2 dzieci i, że „I’m pregnant”. Koniec zmiany i kropka!
A jak to wyglądało w drodze powrotnej (Stansted)? Lepiej! Obsługa przed ostatnią odprawą oznaczała bagaże (uprzywilejowane na poład, reszta świata do luku), trafił się Polak, więc znowu pytam o przywileje. Pan mówi wprost, że nie ma takich przepisów, ale, że on dziś stoi na „bramce” i chętnie mnie przepuści – znowu stanęłam do kolejki pierwszeństwa, szybciej wsiadłam do samolotu i poczułam się prawidłowo obsłużona 🙂
Latanie w ciąży to jednak nic przyjemnego (aczkolwiek całkowicie bezpiecznego – konsultowałam z lekarzem. Jedynia pozycja siedząca przez wiele godzin może być dla kobiety niewygodna i tak faktycznnie jest ;)) ale cieszę się, że miałam okazę to przetestować i wiem, że w tym obszarze jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

Zwracamy się do Was z prośbą o przekazanie 1% na rzecz naszej fundacji – potrzebujemy Waszego wsparcia!

Więcej informacji możecie znaleźć na stronie: http://fsmm.pl/7300/fundacja_jestem_w_drodze , wystarczy na druku PIT-37 wpisać odpowiedni KRS i dopisek:

KRS: 0000270261
DOPISEK: FUNDACJA JESTEM W DRODZE 7300

Z góry dziękujemy za Waszą pomoc – podajcie dalej 🙂

p.s. w 2016 i 2017 roku zebraliśmy ponad 1500 złotych – dziękujemy!

Jednym z moich pierwszych testów asertywności była wizyta na poczcie. Miało to miejsce w zeszły piątek, sytuacji do opisania mam co najmniej kilka, ale jestem pod tak dużym wrażeniem tych wydarzeń, że wrzucam jako swój inauguracyjny post 🙂

Przyznaję, że odkąd jestem w ciąży (i czuję się nie tak dobrze, jak to było dobrych kilka lat temu – dziękuję za doświadczenie wczesnego macierzyństwa, o czym pewnie nieraz jeszcze tu wspomnę :)) unikam wielkopowierzchniowych sklepów oraz miejsc, gdzie może być dużo ludzi. Na pewno jednym z takich miejsc jest właśnie poczta. Ale zaraz, zaraz… piątek, godzina 14, ludzie teoretycznie jeszcze w pracy, może nie będzie tak źle? Nic bardziej mylnego! Kolejka zawijała ślimaka (czemu Ci ludzie nie są w pracy???) w moim małym oddziale pocztowym i mimo że dwie panie były za ladą, to tylko jedno okienko było otwarte.

Małe wtrącenie – absolutnie nie krytykuję pań na poczcie, odwiedzam je dość regularnie i wiem, a w zasadzie czuję, jaką mają ciężką pracę. Nieraz podkreślały mimo nieprzyjemnych uwag z tłumu, że takie mają realia, że wszelkie procedury narzuca tzw. „centrala”, a one jak mróweczki się uwijają by choć trochę ulżyć w bólach wszystkim cierpiętnikom zza okienka. Pozdrawiam je serdecznie 🙂

Pech chciał, że tego dnia spieszyłam się po córkę (jak zwykle za późno wyszłam :/), ale oszacowałam, widząc, że większość osób ma w ręku awizo, że zdążę! Ale chwileczkę… przecież to nie jest dla mnie kolejna, zwykła wizyta na poczcie. Ta wizyta jest niezwykła, ponieważ jestem w ciąży! Mimo wszystko tego dnia czułam się dość dobrze, a obiecałam sobie, że asertywną będę, kiedy będę nią musiała być (czyli będę czuła się źle). No dobra – ja nie poproszę, ale może ktoś się zlituję (w końcu spieszę się po córkę :)), więc przyszedł czas na test znaczka i brzucha. Rozpinam zatem kurtkę, wypinam brzuch, nawet zaczynam się po nim głaskać, aby nikt nie miał wątpliwości, choć zdaję sobie sprawę, że to dopiero 16 tydzień i brzuch przypomina porządne wzdęcie 🙂 Znaczek, który noszę dumnie na torebce ustawiam tak, aby wszyscy go widzieli, odwracam się en face do tłumu i… NIC! Hmmm

Nagle na pocztę wchodzi kolejna ciężarna, staje za mną i nagle asertywność wraca! Ale nie wobec mnie, tylko wobec drugiej osoby, więc mówię: „Bardzo chętnie bym panią przepuściła, ale sama jestem w ciąży i stoję na końcu, jednak proszę zapytać z przodu może ktoś panią przepuści”. Ciężarna klienta niewiele myśląc podchodzi pierwsza do okienka, pyta kolejną osobę w kolejce (młoda matka z dzieckiem – oczywiście, że się zgodziła!) i od ręki załatwia swoją sprawę. Btw. również było to awizo 😉

Poczułam się dobrze, mnie nikt nie przepuścił, ale jest nadzieja w narodzie… nagle słyszę w tłumie głos, który zdecydowanie psuje moje dobre samopoczucie: „Takie teraz wszystko to delikatne”. Nie wytrzymałam (wewnętrznie), uśmiechnęłam się i powiedziałam: „To bardzo dobrze, że pani korzysta z przywilejów, które jej się należą”. No i usłyszałam coś czego nigdy bym się nie spodziewała: „Szkoda, że ciężarne tak źle się odżywiają i jedzą same hot-dogi”(?!?!?!). I co tu odpowiedzieć, może, że ja nie jem hot-dogów (ale czemu mam się tłumaczyć?), więc zasugerowałam, aby pani, jeśli jest ciekawa, zapytała drugą ciężarną klientkę, czy ona je hot-dogi, bo ja tego nie wiem. Niestety moja rozmówczyni chyba nie miała na to ochoty, więc tylko wymieniłyśmy się uśmiechem, który trochę rozładował te negatywne emocje.

Niestety w regulamienie Poczty Polskiej nie ma słowa o grupach uprzywilejowanych, o kobietach w ciąży, panie za okienkami nie są w stanie nawet zareagować, nie widzą, mają ręce pełne roboty. Zdecydowanie pobyt na poczcie to wielki test asertywności dla ciężarnej, a życzliwości dla pozostałych klientów. Tym razem uznaję, że został odniesiony połowiczny sukces. Ciekawe jak będzie kolejnym razem?

No i nie mogę nie zapytać – naprawdę jecie hot-dogi? 🙂

Właśnie dotarły do nas znaczki #jestemwdrodze i jeszcze dziś zrealizujemy wszystkie zaległe wysyłki. Wiemy też, że kilka ostatnich wysyłek nie dotarło, w takim przypadku prosimy o informację i wyślemy znaczek raz jeszcze 
Miłego weekendu ♥♥♥

Miło jest nam poinformować, że prezes fundacji JESTEM W DRODZE Natalia Michałek spodziewa się dziecka i będzie nową ambasadorką naszej akcji! Już niebawem na naszej stronie będzie można śledzić jak Natalia empirycznie doświadcza życzliwości wobec ciężarnych, a gdzie tej życzliwości jeszcze brakuje?!
Natalia obiecała również podzielić się kilkoma kulinarnymi doświadczeniami 🙂

Kochane Mamy, w 2018 życzymy, aby nasze znaczki #jestemwdrodze Wam się przydały i dobrze (oraz skutecznie :)) się nosiły.
Wszystkiego dobrego!

Zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia dla wszystkich Mam i Przyszłych Mam życzy fundacja JESTEM W DRODZE 🙂

Page 2 of 22 1 2 3 4 22

Nasi partnerzy

logo_fioml

logo_familie

Biale_logo_rodzinnej

STIM

ZTM

SUPERMAMA_logo_medium250

Świadoma Mama - logo100

baby-shower

IK

Twoj Junior 230

zawodmama

Nasi sponsorzy