Aktualności
Kochani!
W środę wysyłamy znaczki JESTEM W DRODZE ostatni raz w tym roku – spieszcie się, a jeszcze zdążycie wziąć swój znaczek na zabawę sylwestrową 🙂 Czekamy na Wasze zamówienia do godziny 16!
Wysyłkę wznowimy już 7 stycznia 2016.
Kolejna wyprawa ze znaczkiem w tle i tutaj niestety nie było już tak serdecznie i miło, ale za to udowodniłam samej sobie, że potrafię być bardziej odważna niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Dość długie zakupy w grubej kurtce i pełnym ubraniu, długa kolejka do kasy i przed samym wyjściem poczułam, że coś jest nie tak i muszę usiąść choć na kilka minut. Na szczęście przy samych drzwiach była dość długa sofa specjalnie przeznaczona dla klientów sklepu. Zajęta prawie cała, jedynie jedno oparcie pozostawało puste. Było mi już obojętne gdzie, byle tylko móc usiąść. Zajęłam miejsce na oparciu, bokiem do reszty siedzących osób czyli: starszej pani, dwójki dzieci w wieku szkolnym, dalej siedział starszy mężczyzna i młody chłopak na samym końcu.
Nie minęła nawet minuta gdy poczułam nad sobą czyjąś obecność.. spojrzałam do góry a nade mną dość mało sympatycznie wyglądająca kobieta z parą butów w dłoni i pretensją w oczach wydukała z siebie tylko –„Chciałabym gdzieś usiąść, bo na stojąco tych butów nie zmierzę..” Prawdę mówiąc to w pierwszej chwili mnie po prostu zatkało. Bez słowa przepraszam, poproszę, czy mogę ? Nie.. i to nie do wszystkich siedzących, tylko z wzrokiem wlepionym wyłączenie we mnie. Poczułam się tak, jakbym była tam zupełnie sama i koniecznie musiała ustąpić – chyba ze względu na wiek ? Owszem znaczek na torebce był dość dobrze widoczny, jednak Pani chyba nie miała ochoty zwracać uwagi na nic poza parą butów ściskaną w dłoni.
Uprzejmie ale stanowczo odpowiedziałam, że niestety przez najbliższe kilka minut potrzebuję odpocząć, bo jestem w ciąży i poczułam się źle. Pani bez komentarza odwróciła w stronę reszty siedzących osób. W efekcie wstała starsza kobieta siedząca najbliżej mnie, bo najprawdopodobniej tylko ona słyszała naszą rozmowę. Pomyślałam sobie, że gdy ktoś nie słyszał naszego dialogu zapewne wywnioskował, iż jestem wyrodną młodą babą która nie ma ochoty się podnieść i ustępować musi starsza kobieta, ale na tamtą chwilę było mi już obojętne co kto sobie o mnie pomyśli. Wychodząc w głębi duszy byłam z siebie nawet dumna, bo jeszcze kilka miesięcy temu zapewne mimo wszystko ustąpiłabym i słaniała na nogach gdzieś w kącie. Nie bójmy się asertywności, nawet jeśli ktoś pomyśli o nas źle i nie zrozumie. Jeśli z uprzejmością odmówimy i wytłumaczymy, każdy człowiek powinien zrozumieć i nikt nie powinien mieć do nas żalu czy pretensji. Dbajmy o swoje bezpieczeństwo, bo o wypadek nie jest trudno. Czasem ta chwila odwagi może być kluczowa. Musimy pamiętać, że nie dbamy już tylko o siebie samą :).
Już na początku ciąży zastanawiałam się kto chętniej wyciągną pomocną dłoń do ciężarnych kobiet. Kobiety? Jeśli tak, to te starsze? Przecież większość z nich też w ciąży była i wie, że może ona przebiegać bardzo różnie. Młodsze? W młodości siła, więc ustąpić miejsca ciężarnej to żaden wysiłek, ale za to może świadomość nie ta.. Mężczyźni? Podobno płeć silniejsza, jednak poza ciążą bliskiej osoby raczej nie mają z nią zbyt wiele wspólnego 😉 i tak oto myślałam i myślałam, aż życie samo przyniosło pierwszą odpowiedź.
Wizyta w dużym centrum handlowym, małe zakupy – kilka siatek i spore pudełko. Nie było mi ciężko tylko odrobinę niewygodnie. Na dworze już zimno, wiatr i zacinający deszcz. Postanowiłam zatrzymać się gdzieś i ubrać. Wypatrzyłam dość duże sofy prawie wszystkie zajęte, chciałam tylko postawić zakupy aby nie schylać się po wszystko do samej podłogi, bo brzuszek już dawał o sobie znać. Upatrzyłam jedną, wolną szczelinę pomiędzy młodym mężczyzną i młodą kobietą, którzy siedzieli zapatrzeni w telefony. Szybkie spojrzenie mężczyzny na siatki i torebkę ze znaczkiem (tak, tak zauważył..) potem na mnie (lustracja od góry do dołu) i wzrok z powrotem powędrował na telefon. Ubierałam się więc dalej. Wzrok kobiety skierowany na brzuch i magiczne pytanie – Może chce Pani usiąść ? 🙂
Powiem szczerze, że zrobiło mi się niesamowicie miło i ciepło na sercu, że jednak są ludzie życzliwi tak po prostu.. sami z siebie. Z uśmiechem od ucha do ucha serdecznie podziękowałam i odmówiłam. Wytłumaczyłam, że po prostu wygodniej było mi się ubrać korzystając z tego miejsca ale czuje się dobrze, więc dziękuję. W odpowiedzi przesłała serdeczny uśmiech. 1:0 dla kobiet 🙂
Hej Znaczkomamy! Jak Wam mija niedziela? Powiem Wam, że ja mam ostatnio sporo szczęścia bo udaje mi się mieć miejsce siedzące w autobusie. Ostatnio nawet stojąc w sklepie do kasy zostałam serdecznie zachęcona przez kasjera do skorzystania z kasy pierwszeństwa bo to moje prawo i mi się należy! Byłam pełna podziwu 😉 a jak u Was wygląda sytuacja po zamówieniu znaczka? Czy już zdążył Wam pomóc? Opowiadajcie, jestem ciekawa 😉 !
P.S. My już wkroczyliśmy w piąty miesiąc.
Już dziś, 13-ego grudnia, posłuchajcie audycji Asi Kruk na 100,1 FM, od godziny 20:00 w programie radia Złote Przeboje – TO BYŁ TYDZIEŃ W WARSZAWIE.
O naszej akcji będą opowiadały Natalia Olszewska i Iza Milczarczyk – zapraszamy! 🙂

Moja przygoda z akcją zaczęła się od przypadkowej wizyty na profilu akcji na Facebooku (https://www.facebook.com/jestemwdrodze/) weszłam, przeczytałam i od razu pomyślałam, ze to ma sens! Jeden mail, prośba o znaczek i po dwóch dniach mogłam cieszyć się swoim własnym towarzyszem podróży 😉
Zastanawiałam się czy ludzie zwracają uwagę na takie rzeczy? Czy trafi do nich przekaz i będą potrafili wykazać się większą życzliwością wobec młodych kobiet, zwłaszcza tych u których brzuszka jeszcze nie widać? Tego nie wiem.. ale wierzę, że znaczki staną się coraz bardziej popularne i rozpoznawalne a ludzie zaczną zwracać na nie uwagę i będą bardziej wyrozumiali nawet dla młodych kobiet, które z zasady są zdrowe, silne i mogą postać w długiej kolejce, czy zatłoczonym autobusie.
Wydaje mi się, że taki znaczek dużo znaczy także dla samych przyszłych Mam. Mając świadomość, że jest gdzieś u boku możemy czuć się pewniej i troszkę odważniej reagować w sytuacjach, gdy pomoc będzie nam potrzebna. Kiedyś bałam się prosić o pomoc, było mi niezręcznie. Jednak co innego prosić o pomoc dla samej siebie a inaczej mając świadomość, że robimy to także dla swojego Maluszka. I musimy pamiętać, że to już nie jest „ja” a „my”.
Od początku ciąży czułam się dosyć dobrze, bywały gorsze dni, ale jak to się mówi zawsze mogło być gorzej 😉 Dlatego do pewnego czasu nie oczekiwałam wyjątkowego traktowania, nie potrzebowałam pomocy a na znaczki pierwszeństwa dla ciężarnych reagowałam uśmiechem pod nosem bo do 22 tygodnia w ogóle nie było widać, że jestem w ciąży. Ja takiej pomocy nie oczekiwałam i nie wymagałam (do czasu..). Jednak jest wiele kobiet, które dość ciężko przechodzą pierwsze tygodnie z brzuszkiem i takiej pomocy potrzebują (ale nie mają śmiałości, by o nią poprosić). Apeluję więc do wszystkich: Dołączcie do akcji, mówcie o niej i próbujmy wspólnie poszerzać świadomość reszty społeczeństwa. Ja już od kilku tygodni podróżuję ze znaczkiem i czuję, że sama świadomość jego posiadania dodaje odwagi. Dlatego zachęcam wszystkie przyszłe Mamy do zamówienia swojego własnego znaczka i umieszczenia go w widocznym miejscu. Zwłaszcza w pierwszych tygodniach ciąży, kiedy to otoczeniu najtrudniej zauważyć, że możecie oczekiwać pomocy.
Jak zapewne wiecie, ostatnio miałyśmy okazję być gośćmi programu „Pytanie na śniadanie”. Zastanawiałyśmy się jaki będzie odzew, towarzyszyły nam wielkie emocje. Jak to wyglądało w rzeczywistości? Przyznam, że niedługo po programie mój brzuch zaczął być widoczny i problem z ustępowaniem miejsc stał się nieco mniejszy. Zdarzyło mi się kilka sytuacji, gdy otrzymałam pomoc bez proszenia. Wydaje mi się również, że nagłośnienie akcji spowodowało poruszenie i wiele pozytywnych reakcji ze strony przyszłych i obecnych mam. Wiele z nich poparło akcję, zamówienia na znaczki wzrosły dwukrotnie, a post o nas na stronie programu wywołał prawdziwą burzę! Ogromna liczba kobiet wstawiła się za nami, a co przeraziło mnie najbardziej to mrożące krew w żyłach historie tych mam z jaką nieuprzejmością spotykały się będąc w ciąży. Nasunęła mi się myśl „nie jest dobrze”. Dlatego zachęcam Was do rozpowszechniania akcji „Jestem w drodze”! 🙂 może wspólnie dodamy zdjęcia przypiętych znaczków podczas podróży komunikacją miejską oznaczając je na instagramie hasztagiem „jestemwdrodze”? Ja już to zrobiłam, pokażmy że jest nas już ponad 500! 🙂
A z jaką reakcją po emisji PnŚ spotkałam się w moim środowisku? Oczywiście wszyscy byli zaskoczeni, niektórzy przypadkowo przełączając kanały zobaczyli mnie w TV, spotkało mnie wiele ciepłych słów wspierających nasze działania. Moje życzenie na niedaleką przyszłość? 1000 polubień dla „Jestem w drodze”!
Miłego dnia 😉
